Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kanaryjska metropolia

Las Palmas de Gran Canaria wydała mi się punktem obowiązkowym w mojej wycieczce. No bo jak to nie zwiedzić stolicy wyspy?
Na północny wschód do samego miasta dojechałam oczywiście autobusem. Transport na Gran Canarii jest bardzo dobrze zorganizowany, autobusów jest dużo, jeżdżą często i dojedziemy nimi do większości turystycznych miejsc. Z miasteczka, w którym byłam, jeździła nawet bezprosrednia linia przyśpieszona, którą można było dojechać w jedyne 45 minut. Stacja docelowa jest w bardzo bliskiej odległości od totalnego 'must see' czyli starego miasta w dzielnicy Vegueta. Z samego San Telmo spacer do najbardziej charakterystycznej katedry miasta Catedral de Santa Ana zajmuje tylko jakieś 10 minut. Oczywiście jeżeli nie zatrzymujemy się w każdym napotkanym sklepie bo droga prowadzi właśnie przez handlową ulice Calle Triana przypominającą deptak. Katedrę widać już z daleka. Mieszkankę stylów, bo tak można nazwać tę budowle zwięczają dwie wieżyczki, bardzo charakterystyczne. Ni…

Miasto pełne kwiatów - pierwsze dni na Gran Canarii

Gran Canarię miałam odwiedzić już rok temu, jednak sprawy osobiste pokrzyżowały mi plany i odłożyły wyjazd. Nie na długo. 12 miesięcy  później w końcu tutaj jestem.


 Samolot z Warszawy wylądował idealnie w środku ciemnej nocy, gdzie jadąc do hotelu nie zobaczyłam nic. Ani odrobiny wyspy. Śmiałam się, że równie dobrze mogłam teraz być w każdej innej części świata i uwierzyłabym że to Gran Canaria. Jednak gdy tylko dojechałam do hotelu marzyłam tylko o śnie. Następny dzień przyniósł zaskoczenie. Gdzie jest słońce? Przywitała nas bowiem kalima czyli nic innego jak piasek znad Sahary, który utrzymuje się w powietrzu tworząc coś w rodzaju mgły. Zmartwilo mnie, że przez następne dni zapowiada się być tak ograniczona widoczność i dużo wyższe temperatury, które kalimie zawsze towarzyszą.  Trwało to dosłownie kilkanaście godzin. Już następnego ranka przywitało mnie piękne słońce  z lekkim przyjemnym wiaterkiem i pięknymi widokami za oknem.



Za pierwszy cel obrałam sobie Puerto de Mogan. Urokliw…

Podróże na talerzu : Bałkańska uczta w centrum Warszawy

Mimo, że gotowanie to jedno z moich hobby, które wychodzi mi nawet całkiem nieźle, uwielbiam gościć w restauracjach. W szczególności w tych gdzie mogę dzięki pysznym  potrawom przenieść się do zupełnie innego miejsca na świecie. Gdybym mogła, codziennie odwiedzałabym inną knajpkę.
Wrześniowy, gorący wieczór zatem pasował idealnie by zjeść wyjątkową kolację. Wybór w Warszawie jest ogromny co nie ułatwia decyzji w żaden sposób. "Proszę tylko nie znowu azjatyckie. Coś konkretnego by się zjadło" - usłyszałam. Zaczęłam więc poszukiwać. Miało być mięsnie i dobrej jakości. Wiele razy tak właśnie słyszałam o Banjaluce więc koniec końców wybór padł właśnie na tą bałkańską restaurację. Jak na takie kulinarne podróże przystało oczekuje że klimat poczuję już od samego wejścia. I nawet się udało. Trochę Bałkanów w tym zobaczyłam szczególnie w wystylizowanych kelnerach, którzy sprawiali wrażenie jakby byli stworzeni do tej pracy. Padło na stolik w ogródku bo pogoda naprawdę sprzyjała. No …